Genius SP-HF2000A - Genialne 2.0?

Autor: Kamil Błaszczyk 2009-02-06 11:26

Wprowadzenie

Okres świąteczny już dawno za nami, jak z bicza strzeliła również zabawa sylwestrowa, po której zapewne nie jedna osoba miała kaca. W takim stanie każdego denerwuje choćby ledwo słyszalny tupot ptasich łapek po parapecie, nie mówiąc już o głośnej, przepełnionej basami muzyce. Znajdą się jednak tacy, którzy nie pili bądź też kierowali się tego dnia zasadą - "co za dużo to niezdrowo" i będą katowali innych domowników donośnąmuzyką. W przypływie litości może nie zdecydują się być zbyt upierdliwi i ograniczą poziom niskich tonów np. w świeżo otrzymanych jako prezent Easy Touch Metro (link do arta). Wróćmy jednak do rzeczywistości, przed nami połowa lutego, noworoczna atmosfera (czyt. ból głowy) minął - no chyba że niektórzy wpadli w ciąg. Zdecydowanej większości  ludzi powróciła chęć na zabawę i uprzykrzanie życia sąsiadom głośnym odsłuchiwaniem ulubionych utworów. Na horyzoncie pojawiają się kolejne okazje do imprezowania np. urodziny, a jeśli takowych ewentualności nie ma to "dla chcącego nic trudnego" - zawsze można na szybko zwołać towarzystwo i zaszaleć. Porządny "bal" nigdy nie obywa się bez porządnego sprzętu, dlatego też dziś firma Genius postanowiła zaopatrzyć mnie w jeden swoich produktów, mianowicie głośniki Genius SP-HF2000A. Czy mają one na tyle duży potencjał aby rozkręcić zabawę, czy po paru głębszych wraz ze znajomymi będę musiał śpiewać A'capella jak za dobrych starych czasów przy ognisku? O tym przekonacie się w dalszej części artykułu. Serdecznie zapraszamy!

Zestaw przyszedł do nas w pokaźnych rozmiarów kartonowym pudle, utrzymanym w kolorystyce charakterystycznej dla Geniusa. Jak widać na załączonym obrazku, opakowanie jest dość zużyte, można zauważyć sporą "szparkę" przypominającą swoim kształtem obrażenie po siekierce - ahhh ten wspaniały GLS. Firma kurierska postanowiła dokonać testów zabezpieczeń paczki obijając ją troszeczkę, niemniej jednak nie udało im się zniszczyć jej doszczętnie, dzięki czemu możemy dokładniej przyjrzeć się nadrukom, które są dość ważnym elementem, często decydującym podczas zakupu.

Frontalną część pudełka zdobi zdjęcie zawartości, a zarazem bohatera dzisiejszej publikacji. Nie doszukamy się tutaj coraz popularniejszych wodotrysków, przepychu w efektach graficznych, co osobiście mi się podoba - prostota i elegancja zamiast chaosu. Producent zdecydował się na umieszczenie w widocznym miejscu dwóch istotnych informacji, jedna z nich to moc zestawu - 60W, zaś druga to materiał z jakiego wykonano kolumienki - drewno. Nieco niżej, mniejszym drukiem znajdują się trzy punkciki, w których ponownie podkreślono że 2000A mają całkowitą moc wyjściową na poziomie 60W, dowiadujemy się również o możliwości podpięcia słuchawek, a także o potencjometrach do regulacji głośności, basu oraz sopranu.

Przyszedł czas na zapoznanie się z tyłem opakowania. Tutaj, podobnie jak na froncie, zostało nadrukowane zdjęcie produktu. Ogromną większość powierzchni zajmuje bardzo krótka specyfikacja techniczna w kilkunastu językach, w tym również w naszym ojczystym. Nadrukowany został również panel do sterowania dźwiękiem oraz złącza znajdujące się z tyłu głośnika.

 

 

Dość o pudełku, przecież nie ono będzie stało na biurku i grało, w ogóle nie powinniśmy na nie zwracać uwagi, gdyż jest ono tylko marketingowym tworem, mającym zachęcić do nabycia danego urządzenia. Z własnych obserwacji wiem jednak, że właśnie często na poziomie pudełka już pada decyzja o kupnie, co jest dość przykrym zjawiskiem. Otrzymujemy produkt ładnie zapakowany, z niemal widocznymi kroplami potu wylanymi przez grafika, a to co wewnątrz nie zachwyca, wręcz śmieszy i prosi o politowanie. W przypadku 2000A zaczęło się bardzo dobrze, karton nie jest zbyt odpicowany, co może świadczyć że skoncentrowano się bardziej na wnętrzu, ale czy na pewno?

Strony: 1 - 2 - 3 - 4 -