Bo procesor był za gorący - test coolerów! cz. 3

Autor: Maciej Niepiekło 2009-01-16 00:08

Evercool

Pora na kolejnego debiutanta w naszym zestawieniu i to z "grubej rury", gdyż do dzisiejszego zestawienia trafiły aż 3 chłodzenia tej firmy. Niestety, po odwiedzeniu strony producenta mam mieszane uczucia. Po wklepaniu w pasku przeglądarki adresu: www.evercool.com.tw oczom mym ukazał się tak zwany "preloader" z dużym logiem firmy oraz sporym paskiem postępu ładowania strony. Wszystko naturalnie wykonane we flashu. Myślę sobie: "hmm... strona we flashu? Zobaczymy jak to w całości wygląda". I czekam... czekam... wciąż czekam. Niestety ładowanie trwało dość długo. (Łącze które posiadam jest w stanie odebrać 512kb w czasie jednej sekundy) Jest! w końcu się załadowało. I co widzę? Jakąś animację prezentującą różne rozwiązania Evercoola i poniżej kilka języków do wyboru. Klikam "english" (bo polskiego naturalnie nie ma) i zostaję przeniesiony na stronę gdzie we flashu został wykonany jedynie animowany top, a cała reszta wraz z menu w zwykłym HTML'u. To jak? To tylko tyle? To po co ja tyle czekałem? Szczerze mówiąc dla mnie to było zbędne, no ale ok, niech będzie. Jednak może w końcu coś o firmie. Evercool powstał w 1992 roku na Taiwanie. Specjalizują się w chłodzeniach do pecetów, powietrznych jak i wodnych. I to na tyle jeśli chodzi o jakieś ciekawe, przydatne informacje. Mało tego, ale producent postanowił więcej rozpisywać się na temat powierzchni fabryk niż jakichkolwiek osiągnięć. A może ich po prostu nie ma?

Ice Man HPC-925

Na "pierwszy ogień" poszedł "mroźny facet". Nie wiem jak wam, ale sformuowanie "Ice Man" kojarzy mi się przedewszystkim z pewnym kierowcą F1. Z kolei "HPC" z naszym serwisem. Jednak jeśliby to dalej rozpatrywać pod kątem mrozu, w mojej wyobraźni powstaje obraz ogromnego, lodowego superbohatera, który dzięki swoim lodowym mocom i sile zwalcza wszelkie zło. Ekhm... chyba w dzieciństwie naoglądałem się za dużo kreskówek. Skończmy może już z zabawą w skojarzenia i skupmy się na tym co ważne.

 

Cooler przychodzi do nas w kartonowo-plastikowym pudełku. Cała ta konstrukcja nie wygląda trwało, a tym bardziej bezpiecznie. W przypadku jakiegoś upadku czy uderzenia chyba nie ma mowy tutaj o żadnej strefie zgniotu. Albo możnaby rzec, że jest podobna jak w przypadku malucha: przy zderzeniu czołowym kończy się na silniku. Ale jest coś co wprawia mnie w pozytywny nstrój. Mianowicie wcześniej zobrazowany przezemnie człowiek-lód który widnieje na froncie pudełka. Może w takim razie nie tylko ja tak myślę? Może ja jednak jestem normalny? (to był żart oczywiście... jeśli ktoś nie wyczuł). Obok lodowego człowieka znajdziemy jeszcze kilka haseł, zachęcających nas do kupna tego "cuda" typu "bardziej cichy! bardziej chłodny!". Dzięki temu, że całość jest generalnie "przeszklona" możemy dokładnie obejrzeć co kupujemy. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, iż radiator oraz heatpipe'y są wykonane z aluminium, a wentylator jest montowany za pomocą niebieskiego "kaptura". Co do podstawki, ciężko jest cokolwiek powiedzieć.

 

 

Z tyłu znajdziemy przede wszystkim duże zdjęcie urządzenia. Poza tym po lewej stronie bardzo krótką specyfikację, a po prawej banalny schemat obiegu ciepła. Za to niżej możemy dopatrzeć się kilku ciekawszych informacji, mianowicie podstawowych cech HPC-925. Muszę szczerze przyznać, że do tej pory, przy czytaniu tej sekcji jakiegokolwiek innego chłodzenia się nawet nie uśmiechnąłem. Tutaj, miałem ubaw po pachy, a to za sprawą dwóch punktów, które omówię na końcu. Z nieśmiesznych wiadomości, możemy dowiedzieć się m.in, że Ice Man został wyposażony w zestaw trzech ciepłowodów zapewniających dobre przewodnictwo cieplne, a także iż jest oparty o konstrukcję "wszystko w jednym", czyli możemy osadzić go na podstawkach LGA775 oraz K7 i K8. Oprócz tego dowiadujemy się, że HPC może efektywnie odprowadzić ciepło na poziomie 150W. Teraz kolej na "gwóźdź programu", a właściwie dwa "gwoździe". Z pudełka możemy wyczytać: "użyty wentylator 92x92x25cm, dostarcza bezgłośne (dosłowne tłumaczenie "noiseless") środowisko i zapewnia największą wydajność". W tym momencie już się głośno śmiałem. "Noiseless"?! "NOISELESS"??!! Nie dość, że sam fakt istnienia wentylatora to wyklucza, to jeszcze żeby on chociaż cichy był... No, ale ok, czytamy dalej: "dzięki kontrolerowi obrotów, mamy możliwość dostosowania poziomu hałasu oraz wydajności wentylatora". Tak więc, w kolejnym punkcie producent zaprzecza temu, co napisał wcześniej! No ale, po analizie słownika angielsko-polskiego pod hasłem "noiseless" dowaduje się, że słowo to znaczyć może również "cichy", co już by nadawło nieco sensu w.w. tekstom. Nie mniej jednak, "noiseless" kojarzy mi sie wciąż jednoznacznie. Ale, wracając do tematu, rozpakujmy to ustrojstwo.

 

Po wyjęciu Ice Mana z pudełka widzimy, że zdecydowanie cała konstrukcja jest aluminiowa, a kształtem może nieco przypominać literę "X". Drugą rzeczą która się zdecydowanie rzuca w oczy, to to, że niebieski kaptur nie jest zamontowany na stałe. Co to ma na celu nie mam pojęcia, bo osobiście nie zaryzykowałbym uruchomienia HPC-925 pasywnie. Jak wcześniej wpominałem, cooler jest wyposażony w trzy ciepłowody, które mniej więcej w połowie swojej długości przechodzą przez podstawkę. Niestety widać, że urządzenie nowe nie jest, ponieważ górna blaszka radiatora już troche "latała". Inną ciekawą rzeczą, są cztery śruby w podstawie. Możnaby przypuszczać, że da się ją rozebrać, ale nie sprawdzaliśmy tego w obawie o uszkodzenie konstrukcji.

 

Tak wygląda "nawiew" jaki przyjdzie nam zamontować. Całą tą konstrukcję osadzamy na radiatorze i przykręcamy za pomoca czterech śrub. Wszystko to wygląda całkiem estetycznie, aczkolwiek nieco tandetnie. Nie podbiła mojego serca i do mnie specjalnie nie przemawia mimo iż na górze dumnie "bije" w naszym kierunku logo firmy. Dzięki zastosowaniu zwykłego wentylatora 92mm mamy możliwość jego wymiany, na jaki tylko przyjdzie nam ochota. Sam "wentyl" też mnie nie zachwycił. Te pseudochromowane łopatki nie wyglądają fajnie, zupełnie nie trafiają w moje gusta. Chociaż może odpokutuje ten fakt osiągami, bo wg producenta jest w stanie "przepchnąć" 60 CFM.

Całość prezentuje się następująco. Wszystko jest dość masywne ale niestety średnio przekonywujące. Troche jak przypakowany bandzior w kominiarce z plastikowym nożem w ręce - też nie przekonuje.

 

W zestawie znajdziemy jeszcze oczywiscie wszelkie niezbędne zapinki. Po lewo są uchwyty do procesorów AMD, a po prawo backplate i płytka dociskająca przeznaczona dla użytkowników LGA775. Oprócz tego znajdujemy tu również nieprzeciętnie duży kontroler obrotów w postaci śledzia. Ciekawe po co tam ta cała elektronika? Dodakowo, jak przystało na porządnego producenta, dostajemy firmową pastę termoprzewodzącą w niewielkiej tubce.

Nie mogło również zabraknąc instrukcji obsługi, która w tym przypadku została wykonana w postaci ulotki. Jest ona za to kolorowa, z czytelnymi zdjęciami, co zdecydowanie powinno ułatwić zrozumienie jej przekazu osobom które nie rozumieją "po angielskiemu".

Spód prezentuje się bardzo dobrze, moneta odbija się jak w lusterku, co znaczy, że ktoś, albo jakaś maszyna, przyłożył/a się do polerki. Co za tym idzie, podstawka będzie lepiej przylegać do procesora i będziemy potrzebowali mniej pasty do wypełnienia mikroskopijnych szczelin.

 

Montaż przebiega łatwo i bezstresowo. Właściwie teraz dowiadujemy się dlaczego "kaptur" z wentylatorem jest zakładany osobno. Gdyby nie to, zamontowanie tego ustrojswa wcale nie byłoby takie przyjemne, gdyż mielibyśmy ograniczony dostęp do śrub mocujących. Całośc prezentuje się dokładnie tak samo jak kilka linijek wyżej, w tej kwestii nie będę nic dodawał.

 
Evercool Ice Man HPC-925 - Specyfikacja:
Podstawki Intel Socket: 478, LGA 775
AMD Socket: 754, 939, 940
Wymiary [dł/szer/wys] (bez wentyl.) 93 x 93 x 98.5 [mm]
Waga 950g
Materiał Aluminium (niklowane finy)
Heatpipe/ilość Tak/3
Wentylator 92mm
Łożysko Jedno kulkowe
Zasilanie 12V, 3 pin
Obroty wentylatora (oficjane) 1500 - 2800 RPM
Obroty wentylatora (rzeczywiste) 1500 - 3000 RPM
Natężenie hałasu 18 - 28 dBA
Przepływ powietrza 30 - 60 CFM
Gwarancja Rok
Cena ok. 125zł

Silver Knight WC-601

Kolejne chłodzenie jakie "wpadło" mi w ręce, powodowało u mnie największą ciekawość. Jak można poniekąd się z nazwy domyśleć, urządzenie to ma coś związane z Water Coolingiem (chłodzeniem cieczą). I to jest prawda. Silver Knight jest owocem prac nad połączeniem zwykłego coolera powietrznego z wodą. I tak oto, "srebrny rycerz" ma przyczepiony do "kasku" mały zbiorniczek z cieczą i wbudowaną niewielką pompką, skąd jest ona pompowana do ciepłowodów. Ciekawy pomysł, ale czy skuteczny? Czy może to jednak zwykły "pic na wodę"? Zapraszam dalej.

 

Silver Knight "przychodzi" do nas w solidnym, kartonowym pudełku z wygodną rączką do noszenia. W centralnej części frontu widnieje dość spore zdjęcie urządzenia, a pod spodem duża jego nazwa. Z boku zostało wypisane w dwóch słowach kilka podstawowych cech "rycerza". Z tyłu znajdziemy już więcej konkretów. Przedewszystkim, centralną część zajmują rozbudowane już cechy chłodzenia, są to m.in.: - wyjątkowe łożysko w wentylatorze, zapewniające długą żywotność - połączenie dwóch technlogoii, powietrznej i wodnej, w celu osiągniecią większej wydajności - przełącznik służący do kontrolowania obrotów wentylatora w położeniach "Lo" i "Hi" - design hełmu rycerza - możliwość montażu na podstawkach LGA775 jak i AMD K8

 

Oprócz tego z tyłu znajdziemy jeszcze tabelkę ze specyfikacją oraz mocno schematyczny rysunek obiegu ciepła.

 

Po jednej stronie zamieszczono także spis zawartości pudełka, oraz... instrukcję montażu.

 

 

Oto jak "rycerz" prezentuje się w całej okazałości. Mi to akurat bardziej przypomina predatora niż jakiegoś średniowiecznego wojaka, no ale coż, może mam ograniczoną wyobraźnię. Do wykonania radiatora użyto dwóch materiałów. Z miedzi zrobiono podstawkę oraz heatpipe'y, a z aluminium żeberka (żeberka... mniam...). Aby to wszystko "przedmuchać" producent zastosował 92mm wentylator, który wg specyfikacji potrafi osiągnąć 2600 obrotów na minutę, nie ma niestety danych dot. przepływu, czy chociażby hałasu. Dzięki zawieszonej pompce z jednej strony, całość od frontu wygląda równie niesymetrycznie co sam Van Gogh.

Jest i wcześniej wspominany przełącznik. Niestety, w przypadku takiego rozwiązania nie ma mowy o jakiejkolwiek płynności w ustawieniach. Można powiedzieć, że mamy albo głośno albo cicho, trochę tak jakby w telewizorze głośność ustawiało się za pomocą dwóch przycisków "włącz" i "wyłącz", no ale z drugiej strony, należy się cieszyć, że w ogóle coś takiego jest. Zanim przejdziemy dalej, spójrzmy jeszcze co kryje się pod "hełmem".

Po tym możemy wnioskować, w jaki sposób ciecz opływa całą konstrukcję. Jak widać, w razie potrzeby, na upartego można odłączyć pompkę do reszty, np. w celu wymiany płynu na inny.

 

Tak prezentują się części, jakie mogą się przydać do montażu tego "ustrojstwa". Po lewo widzimy backplate, którego z pewnością użyją posiadacze LGA775, a po prawo całą resztę, włącznie z małym kluczem imbusowym, którego radzę przesadnie nie używać. Dlaczego? Łatwo zauważyć, że backplate jest wykonany z plastiku, tak więc nie trudno jest "przegiąć" z siłą i wyrwać metalowy kołek. Na szczęście w takim przypadku można go jeszcze wcisnąć z powrotem, ale po co nam dodatkowa praca podczas montażu? Dziwić może brak instrukcji, jednak jak wspomniałem wcześniej, wszystko jest napisane na pudełku Co do samej podstawki, będziecie niestety musieli mi uwierzyć na słowo, ponieważ dziwnym trafem zdjęcie "zaginęło w akcji". Tak więc spód został wypolerowany nienagannie, aczkolwiek nie idealnie. Cośtam się odbijało, ale bardzo słabo.

 

Możnaby przypuszczać, że skoro mamy do czynienia ze srebrnym rycerzem, to na płycie powinien wyglądać niczym średniowieczny wojak na swoim niezmordowanym wierzchowcu, a ja tu ciągle widzę predatora z jednym uchem na... płycie głównej. Może rzeczywiście wyobraźnią nie grzeszę, ale w końcu mam już te 18 lat, a to do czegoś zobowiązuje, trzeba być poważnym. Co do samego montażu, przebiega on raczej bezproblemowo, mimo że śruby nie są idealnie dostępne. Jeśli przyjdzie nam ochota mocniej docisnąć Silver Knighta do podstawki, z pomocą przychodzi dostarczony przez producenta imbus, jednak jak wspominałem wcześniej, używać go trzeba z głową, zupełnie tak jak vódkę.

Evercool Silver Knight - Specyfikacja:
Podstawki Intel Socket: LGA 775
AMD Socket: 754, 939, 940
Wymiary [dł/szer/wys] (bez wentyl.) 130 x 126.5 x 165 [mm]
Waga 960g
Materiał Aluminium/Miedź
Heatpipe/ilość Tak/3
Wentylator 92mm
Łożysko Ever Lubricate
Zasilanie 12V, 3 pin
Obroty wentylatora (oficjane) 1800 - 2600 RPM
Obroty wentylatora (rzeczywiste) 1800 - 2570 RPM
Natężenie hałasu Brak danych
Przepływ powietrza Brak danych
Gwarancja 2 lata
Cena ok. 159zł

 

Sharks

Pora na kolejnego przedstawiciela elitarnej firmy Evercool, tym razem będzie to model Sharks. Nazwa zapewne miała nawiązywać do kształtu radiatora, ale mi nijak rekina on nie przypomina. Bardziej przekrój poprzeczny i niestety można powiedzieć, że design może nieco nudzić.

 

 

Opakowanie chłodzenia nie wygląda oszałamiająco, wręcz tandetnie. Aby się dostać do środka trzeba je brutalnie rozciąć. Na froncie oprócz nazwy urządzenia i loga firmy, znajdziemy też nazwę kodową, informację: o grubości ciepłowodów (8mm), kompatybilności procesorów i "Overclock" łamane na "Silent". O co chodzi? Naturalnie o przełącznik między dwoma trybami pracy wentylatora. Standardowo z tyłu znajdziemy więcej konkretów, m.in. szczegółową listę kompatybilnych procesorów i socketów, dość ubogą specyfikację, schematyczny obrazek przepływu powietrza oraz kilka podstawowych cech: - unikalny design pokrywy - wbudowany kontroler obrotów - unikalne ciepłowody o średnicy 8mm zapewniające lepsze przewodnictwo ciepła - wentylator między radiatorami umożliwiający szybsze odprowadzanie ciepła

 

 

Po wypuszczenia "rekina" z "klatki" możemy mu się nieco dokładniej przyjrzeć. Teraz widać, że mamy tu doczynienia z dwoma niezależnymi radiatorami, połączonymi ciepłowodami. Możemy również stwierdzić, że w zasadzie wszystko zostało wykonane z aluminium, jedynie sam spód podstawki jest miedziany. Śrubki na pokrywie mogą sugerować, że możemy ją zdjąć i dostać się do wentylaora, sprawdzimy to w dalszej części artykułu. Myślę, że teraz możecie dokładnie zrozmieć co miałem na myśli mówiąc o przekroju poprzecznym. W tym radiatorze nijak rekina zobaczyć się nie da, jedynym miejscem na to wskazującym jest pokrywa i nazwa chłodzenia. [

 

Sprawa montażu nie przedstawia się już niestety tak bajecznie. Użytkownicy LGA775 w tym przypadku mogą zapomnieć o cudownych zapinkach. Przyjdzie im się pomęczyć nieco z przyrkęcaniem. Najpierw należy przymocować uchwyt czterema małymi śrubeczkami, potem zamontować backplate pod płytą i całość przykręcić śrubami ze sprężynkami. W przypadku użytkowników AM2 pozornie sprawa może wyglądać na prostrzą. POZORNIE. Niby mamy tutaj jededną zapinkę ktrórą teoretycznie wystarczy położyć na podstawkę. No tak, ale skoro mamy do tego dodatkowo śrubki to wypadałoby ich użyć. No ale gdzie? Otóż jak się dobrze przyjrzymy, możemy na podstawce zauważyć dwie małe dziurki. Tak, trzeba się będzie do nich dostać, zdejmując pokrywę. Czyli generalnie wszystkim użytkownikom AM2: Have fun :P

 

Nie mogło również zabraknąć stałego elementu wyposażenia jakim jest instrukcja obsługi. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to kilkustronnicowa książeczka, jednak po rozłożeniu mamy ulotkę formatu A4. Jak na porządnego producenta przystało, Evercool "dorzucił" swoją pastę termoprzewodzącą.

  

Podstawka została wypolerowana bardzo dokładnie, widać, że jakaś maszyna albo jakiś Taiwańczyk się do tego przyłożył. Niestety po testach został jakiś dziwny nalot, którego niesposób było usunąć.

 

Montaż w przypadku LGA775 na szczęście sam w sobie nie jest bardzo problematyczny. Co prawda pokręcimy trochę śrubokrętem ale na szczęście dostęp do śrub nie jest utrudniony. Niestety, sam cooler nie budzi we mnie większych emocji. Po "rekinie" możnaby spodziewać się jakiejś drapieżności, czy czegoś a tu mamy do czynienia ze spokojnym, jajowatym radiatorkiem który nawet nie myśli o pokazaniu ząbków. Jedyne co może nieco urozmaicić całość, to czerwone diody, które rozświetlają radiator i wnętrze obudowy zaraz po włączeniu komputera.

 

Evercool Sharks - Specyfikacja:
Podstawki Intel Socket: LGA 775
AMD Socket: 754, 939, 940
Wymiary [dł/szer/wys] (bez wentyl.) Brak danych
Waga 459g
Materiał Aluminium/Miedź
Heatpipe/ilość Tak/2
Wentylator 80mm
Łożysko Ever Lubricate
Zasilanie 12V, 3 pin
Obroty wentylatora (oficjane) 2000 - 3500 RPM
Obroty wentylatora (rzeczywiste) 2200 - 3450 RPM
Natężenie hałasu 18 - 28 dBA
Przepływ powietrza 23.4 - 41 CFM
Gwarancja Rok
Cena ok. 109zł

Strony: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 -