AeroCool I-Curve+

Autor: Denis Soboń 2008-12-04 23:01

Wnętrze i montaż

Wnętrze

Wykręcamy dwie śrubki, ściągamy boczny panel i zaglądamy do wnętrza. Naszym oczom ukazuje się zapierający dech w piersiach widok rozrzuconych po całej obudowie kabli i starannie zamocowane pudełeczko z akcesoriami. Zasilacz montujemy na górze. Napędów optycznych zamontujemy maksymalnie cztery sztuki, zaś dysków twardych pięć. Ponadto zainteresowani znajdą miejsce na czytnik kart pamięci lub stację dyskietek. Wewnątrz znajdziemy również dwa wentylatory (jeden z przodu, drugi z tyłu). Nie są to potworki o niewiadomo-jakim przepływie powietrza, ale powinny wystarczyć do schłodzenia większości konfiguracji dostępnych na rynku. Jak zwykle pokusiliśmy się o dokładne sprawdzenie wszystkich krawędzi wnętrza urządzenia. Wynik 0:0, ani nasz redaktor, ani I-Curve+ nie był w stanie zadać obrażeń. Czy zatem jest dobrze? Niby jest, ale pamiętajmy, że zawsze może być lepiej…

 

Dyski twarde montujemy w specjalnym koszyku, który został obrócony o 90°. Urządzenia montujemy za pomocą specjalnych plastikowych zacisków (są w zestawie). Jak takie cudo wygląda pisać nie będę – zainteresowanych zapraszam do poprzednich recenzji produktów AeroCool.

W kartonowym pudełeczku wewnątrz obudowy znajdziemy woreczek ze śrubkami (jest ich dużo – nie liczyliśmy), karteczkę z instrukcją montażu oraz plastikowe elementy do montażu dysków i napędów.

 

 

Montaż

Docieramy do części recenzji, która niemal zawsze wygląda tak samo. Za każdym razem wkładamy do obudowy wszystkie niezbędne podzespoły, zapisujemy wszelakie utrudnienia związane z montażem, a potem krytykujemy konstruktorów. Tym razem krytyka również się należy. Jest to już trzecia z kolei obudowa tego producenta, która trafiła w moje ręce. Do tej pory nie potrafię rozwikłać zagadki, dlaczego za każdym razem trafiam na krzywy tylny panel. Początkowo myślałem, że to wina hardware’u. Zmiana platformy rozwiała moje wątpliwości. Teraz zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie dostaję do testów obudów po testach zderzeniowych… Objawy? Takie same jak w przypadku modelu AeroEngine Plus – przykręcenie śledzia w przypadku karty graficznej czy dźwiękowej jest praktycznie niemożliwe (dokręcenie śrubki powoduje wyskakiwanie urządzenia z gniazda).

Były słowa krytyki, teraz coś miłego. Wyświetlacz LCD prezentuje się całkiem nieźle. Wyświetla temperaturę procesora, akceleratora graficznego oraz wnętrza obudowy. Ponadto, jeżeli podłączymy też wentylatory, ich szybkość obrotowa również zostanie zarejestrowana przez urządzenie. Użytkownicy mogą napotkać drobny problem z kablami. Jest ich trochę dużo i poprawne rozmieszczenie może zabrać trochę czasu. Na szczęście są odpowiednio podpisane, więc o pomyłce nie ma mowy.

 

Kolejny miły gadżet to wspomniane na początku recenzji dotykowe przyciski. Przed włączeniem komputera dość sceptycznie podchodziłem do tej innowacji, jednak śmiało mogę stwierdzić, że konstruktorom udało się osiągnąć cel. Obsługa tychże guzików jest wygodna i nie stwarza trudności. Dodatkowy atut to podświetlenie, dzięki czemu w nocy nie zresetujemy przez przypadek komputera ;)

 

 

Strony: 1 - 2 - 3 -