Intel Core i7 - Procesory Marzeń

Autor: Kamil Błaszczyk, Maciej Niepiekło 2008-11-03 06:00

Wprowadzenie

Po ponad półrocznej przerwie w tworzeniu artykułów udało mi się przełamać swoje słabości związane z brakiem inwencji i syndromem wypalenia. Po krótkiej rozgrzewce jaką był dla mnie test wentylatorów niemieckiej marki Nanoxia i ciepłych słowach jakie usłyszałem od wielu ludzi po jego przeczytaniu, postanowiłem "rzucić się na głęboką wodę", czy też "zacząć z grubiej rury". Wielu redakcyjnych kolegów pamięta moje wypowiedzi, w których zarzekałem się, że już żaden tekst spod mojej ręki nie wyjdzie, aż tu nagle zdziwienie i piątkowa publikacja. Większość była jeszcze bardziej zdziwiona, kiedy usłyszała, że w przeciągu kolejnych dwóch dni mam zamiar oddać następny artykuł, zwłaszcza iż nie był on nawet napoczęty. Praktycznie wszyscy stwierdzili - "Nie dasz rady, za długa przerwa żeby wkręcić się i w ciągu tygodnia oddać dwa artykuły". Tygodnia? No właśnie... tekst "Nanoxia - Rodzinka w komplecie" powstawał aż pięć dni, a nie jest on przesadnie długi, tak więc "ogarnięcie" dzisiejszego tematu, o którym za chwilę, może być trudne, a wręcz niewykonalne. Jest sobota, Wszystkich Świętych, godzina 15:00, do godziny 0 pozostało 39h. Czas działa na moją niekorzyść, a ból głowy, kaszel i temperatura nie ułatwiają zadania. Mimo, że uwierzyłem w siebie, to wcześniej poprosiłem o pomoc Maćka Niepiekło, będącego na co dzień moim najlepszym przyjacielem, a w wolnych chwilach również redaktorem. Artykuł ten będzie zatem niezwykły. Razem postaramy się zaserwować Wam coś nowego, niespotkanego do tej pory w polskiej, a być może i światowej sieci. Zastanawiacie się pewnie co miałem na myśli mówiąc "godzina 0"? Sam tytuł powinien Wam dać do myślenia. Ci co śledzą uważnie rynek sprzętu komputerowego wiedzą o co chodzi, dla mniej zorientowanych za chwilę wyjaśnię.

Z mojej strony wyglądało to nieco inaczej. Dotarłem do szkoły w piękny piątkowy poranek i oczywiście pierwszą twarzą jaką spotkałem na korytarzu była znana mi dobrze "facjata" Kamila. Ale pierwsze co od niego usłyszałem nie było "Cześć", czy "Siema stary", oj nie... a to co wykrztusił brzmiało mniej więcej tak: "stary, musisz mi pomóc z tym artem bo sam go w 2 dni na spokojnie nie ogarnę". W jego głosie można było usłyszeć jednocześnie prośbę jak i przerażenie. W sumie to mu się nie dziwię. Ogromny temat do opracowania w zasadzie w dwa dni. To wymagałoby od niego niebywałego poświęcenia,czytaj: hektolitry kawy, zapałki w oczach, jednym słowem "kawa, konserwy, Core i7 bez przerwy". Cóż mogłem mu odpowiedzieć? "Cześć, Ciebie też miło widzieć :)". Oczy Kamila zrobiły się jeszcze większe, nie wiedziałem czy zaraz wybuchnie śmiechem czy płaczem, tak więc aby się dłużej nad nim nie znęcać szybko dodałem "czyli co? Odpalamy Google Docs i szrajben artykulen?". Kamil odetchnął z ulgą... Jak powiedziałem tak też się stało. Niestety przewidywane wcześniej 2 dni skróciły się w zasadzie do półtora dnia. Niestety dzień 1 listopada wymaga (przymusowej) integracji z rodziną i cmentarzem. Wybiła więc wspomniana wcześniej godzina 15:00, Kamil zaczął "ogarniać" powoli nowinki wprowadzone wraz z procesorami Core i7 i pisać wstęp, który mieliście okazję przeczytać kilka linijek wyżej, a ja w tym czasie odsypiałem jeszcze piątkową imprezę. Około godziny 16 ruszyłem moją szlachetną, zrobiłem sobie kubek mocnej kawy i wklepałem w pasku przeglądarki docs.google.com. Zaczęło się, teraz nie ma już odwrotu. Witają Was więc Kamil Błaszczyk oraz Maciej Niepiekło i zapraszamy do dalszej lektury. Mamy nadzieję, że nasze zjednoczone moce zaowocują lepszym tekstem niż nasze aktualne samopoczucia.

Wszyscy wiecie, że procesor jest sercem komputera bowiem on wykonuje wszystkie obliczenia związane z różnorodnymi operacjami porozumiewając się z pozostałymi urządzeniami w mało zrozumiałym dla większości języku, i bynajmniej nie jest to chiński. Wszystko co jest efektem wydanych przez nas poleceń widzimy w postaci, którą nasz mózg rozpoznaje i jest w stanie przyswoić. Jednak gdzieś głęboko... gdzie nie możemy dotrzeć ludzkim okiem dzieją się rzeczy straszne. Miliardy zer i jedynek przesuwają się we wszystkie strony, skaczą pomiędzy tranzystorami dokonując skomplikowanych obliczeń matematycznych pozwalających zrealizować zadanie (np. ruch myszką). Tak w skrócie można przybliżyć jak katorżniczą pracę wykonuje dla nas procesor. Oczywistym jest fakt, że z biegiem czasu, rozwojem nauki i coraz bardziej skomplikowanymi aplikacjami chcielibyśmy, aby nasz PC działał szybciej, a nie przetwarzał informacje kilkadziesiąt sekund. Dlatego też praktycznie co 2 lata mamy premierę nowych układów, wydajniejszych od poprzednich, zużywających mniej prądu. Nie tak dawno temu, bo raptem trzy lata (w świecie elektroniki jest to jednak wieczność), mogliśmy śmiało powiedzieć o dwóch potężnych korporacjach konkurujących ze sobą na rynku procesorów. AMD (Advanced Micro Devices), które niegdyś wiodło prym wydajnościowy lecz po premierze ósmej generacji procesorów Intel (Core 2) jego notowania momentalnie spadły. Intel wiele lat pozostawał w cieniu swojego przeciwnika, nie mogąc konkurować z nim cenowo, a zarazem wydajnościowo. Trzeba wtedy było zapłacić niemal dwa razy więcej aby mieć procesor Intel'a dorównujący produktom AMD. Mimo, że Core 2 nie przebiły cenowo urządzeń największego konkurenta, to rozłożyły go na łopatki pod względem efektywności. Zaczęły się "chude lata" dla AMD, które mimo wielokrotnych prób (Phenom) nie jest w stanie zagrozić pozycji giganta z Santa Clara. Dodatkowym ciosem okazało się wykupienie zadłużonego producenta kart graficznych - ATI. Ta wybuchowa mieszanka spowodowała, że AMD traciło kolejne miliony dolarów, które mogło zainwestować w rozwój procesorów, ratując podupadłego konkurenta nVidii. Przez dość długi okres czasu mówiło się o prawdopodobnym upadku firmy z Sunnyvale i o pozwach jakie będą wpływały na Intela za praktyki monopolowe. Nieoficjalnie pisano więc o pomocy finansowej jakiej lepiej prosperujący producent udzielił AMD, tylko po to żeby nie być ciąganym po sądach. Nie wiemy czy to prawda i nie za bardzo chcemy w to wnikać. Kilka miesięcy później na rynku pojawiły się akceleratory graficzne spod znaku czerwonych - seria HD 3XXX, która miała podratować sytuacje kryzysową firmy i wprowadzić ją ponownie na szerokie wody. W tym samym czasie wkroczyły nowe procesory, szumnie promowane jako najwydajniejsze jednostki na rynku. O ile karty graficzne jako tako dawały sobie radę o tyle Phenomy określiłbym wiele mówiącym słowem - "porażka". Od tamtego czasu (listopad 2007) firma ta na rynku procesorów podjęła jeszcze jedną rozpaczliwą próbę wprowadzając Kumę (dwurdzeniowe Phenomy) oraz zupełnie nową serię kart - HD 4XXX. Zarówno jedno jak i drugie rozwiązanie konsumenci przyjęli dość entuzjastycznie, przy czym Kuma nadal nie bije wydajnościowo Core 2, ale za to HD 4XXX rozgramia nVidie.

Jednak Intel nie ma zamiaru dać odrobinę fory rywalom i mimo i tak już półleżącej pozycji AMD (w dziedzinie procesorów), zgotował dla niego kolejny cios jakim jest Core i7. Nowe rozwiązanie ochrzczone imieniem Nehalem, który ma być następnym krokiem milowym względem obecnej architektury Penryn i jednocześnie prawym sierpowym prosto w szczękę przeciwnika. Miejmy nadzieję, że to nie będzie uderzenie, po którym inżynierowie z Sunnyvale polecą na deski i się nie pozbierają a Intel osiągnie miano boga w swojej klasie. Możemy sobie wyobrazić co w takim układzie działoby się z cenami centralnych jednostek procesujących. Nieograniczony żadną konkurencją ani normami moralnymi gigant mógłby zafundować nam takie ceny, że na komputer na komunię składałaby się cała rodzina. Możemy mieć tylko nadzieję, że po takim "strzale" AMD odskoczy na moment do tyłu by złapać drugi oddech i "odwinąć się" lewym podbródkowym, po czym wrócić do "gry". Ale dość tych brutalnych gdybań, w końcu mogą nas czytać dzieci. Może przejdźmy w końcu do, dosłownie, rdzenia tekstu. Chcesz coś Lexus jeszcze dodać?

W sumie Lewiatan  doskonale to zobrazowałeś naszym czytelnikom. Chciałbym tylko odnieść się do fragmentu o tym, że Intel stałby się wszechwładnym bogiem. Niekoniecznie mogłoby się tak stać jeśli uwierzymy w dobroć serca intelowskiego zarządu, który realnie pomógłby finansowo konkurentowi i po raz kolejny wyciągnął go z dołka. Tylko wtedy dość nielogicznym byłoby najpierw dobijać przeciwnika, a później mu pomagać co wiąże się ze staratami finansowymi. Można też stwierdzić, iż AMD nie da się dobić z racji rewelacyjnej serii HD 4XXX, dzięki której firma ponownie stanęła na nogi.

Oczywiście, że prawdopodobnych rozwiązań jest wiele. Równie dobrze "niebiescy" mogliby jeszcze wykopać grób AMD i wcale nie szarżować z cenami. To co mogłoby się stać możnaby rozpatrywać w kilku płaszczyznach i napisać kolejny artykuł z serii "co by było gdyby". Ale my przecież nie o tym. Czas leci a my się takimi pierdołami zajmujemy. Napiszmy w końcu coś konkretnego.


Strony: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 -