AeroEngine Plus - podmuch rodem z odrzutowca

Autor: Denis Soboń 2008-10-27 20:58

Wnętrze i montaż

AeroEngine Plus należy do kategorii Midi-Tower a co za tym idzie – gigantem nie jest. Znajdziemy miejsce na montaż czterech napędów optycznych (lub paneli funkcyjnych, jak kto woli) oraz jedną zatokę na np. czytnik kart pamięci (wersja dla wyjadaczy: stację dyskietek). Koszyk dysków twardych umieszczono prostopadle w stosunku obudowy, co znacznie ułatwia instalację dysków lub ewentualną konieczność ich wyjęcia(w celu zgrania od kolegi legalnej muzyki). Znajdziemy tam miejsce na pięć tego typu urządzeń. Do montażu wykorzystujemy dołączone akcesoria (proces ten dokładniej opisany jest w dalszej części tekstu). Producent postawił na pewien standard, dlatego w przeciwieństwie do poprzednio testowanej obudowy Antec, zasilacz montujemy na górze. Inżynierowie AeroCool zadbali o bezpieczeństwo i wewnątrz nie znajdziemy ostrych krawędzi (zwykle kontakt z obudowami tej marki skutkował minimum jedną raną ciętą).

 

 

Wewnątrz znajdziemy jedynie dwa wentylatory: przedni oraz boczny. Zostaje więc wolne miejsce na tylnym panelu, ale radzimy z niego korzystać jedynie w sytuacji, kiedy fabryczne chłodzenie przestaje wystarczać i podzespołom robi się gorąco.

Montaż

Do obudowy wpakowaliśmy dość nową platformę z procesorem Core 2 Duo, kartą graficzną GeForce 8800GT oraz pełnowymiarową płytą główną w standardzie ATX. Ciekawostkę stanowi wybrany przez nas zestaw chłodzący procesor – Scythe Mugen. Jest na tyle duży i ciężki, a co za tym idzie mamy pewność, że jeżeli on się zmieści, problemu nie będzie również z 95% zestawów chłodzących dostępnymi na rynku.

Całkowity montaż podzespołów przebiega dość szybko. Problemy wystąpiły przy próbie podłączenia zasilania płyty głównej – niewielkie odległości dzielące zasilacz od radiatora Mugena skutecznie uniemożliwiły atak. Obudowę zmieniamy jednak rzadko, więc można to przeboleć. Wygodniej będzie przy zastosowaniu chłodzenia wodnego lub po prostu mniejszego radiatora (np. standardowego, dołączanego do procesorów w zestawach BOX). Miłym zaskoczeniem przy montażu napędów były plastikowe zaciski – nie musimy korzystać ze śrubek. Wkładamy napęd, do koszyka przykładamy plastikowy zacisk tak, aby kołki weszły w otwory napędu, następnie przekręcamy motylek na zacisku i gotowe. Czynność trwa zaledwie kilka sekund. Jest to znacznie wygodniejsze rozwiązanie, niż wkręcanie śrubek jedna po drugiej. Karta graficzna również weszła bez problemu. Kłopoty mogą napotkać posiadacze większych potworów (np. Radeon 4870) – karta wejdzie, gorzej z podłączeniem do niej zasilania.

Jak obudowa spisywała się w praktyce? Przez cały okres testowy nie sprawiała żadnych kłopotów. Przedni oraz boczny wentylator pracuje cicho – najgłośniejszym elementem komputera stał się niewątpliwie dysk twardy, który chrobotał od czasu do czasu. W obudowie nie montowaliśmy żadnych dodatkowych wentylatorów – testujemy sprzęt w takiej postaci, w jakiej otrzymuje go klient końcowy. Pomimo tego obudowa jest niezwykle przewiewna, chociaż sugerujemy dokupienie wentylatora wyciągającego powietrze z tyłu obudowy. Dobra cyrkulacja powietrza powinna spodobać się overclockerom. Z montażem chłodzenia wodnego może być problem, głównie ze względu na niewielką ilość miejsca wewnątrz. Dla chcącego nic trudnego, ale będzie to wymagało ingerencji w konstrukcję, głównie w celu utworzenia otworów na wężyki.

Pomimo maksymalnie wydłużonych okresów testowych nawet najlepszym fachowcom nie zawsze uda się wyłapać wszystkie wady, bądź też ukryte zalety sprzętu. W tym miejscu chcielibyśmy zwrócić uwagę na pewną przypadłość przedniego wentylatora. Jeden z komputerów w redakcji posiada dokładnie taką samą obudowę, pracuje jednak znacznie dłużej. Z naszych obserwacji wynika, że pomimo kratki zabezpieczającej do wnętrza dostają się ogromne ilości kurzu. Co dwumiesięcznie czyszczenie wydaje się więc niezbędne. Jak my sobie z tym radzimy? Wystarczy wykręcić wentylator i potraktować go strumieniem z prysznica o dużym ciśnieniu – takim sposobem dokładnie wyczyścimy cały cooler, jednocześnie go nie uszkadzając. Po takim zabiegu warto usunąć resztki wody z łożysk wentylatora, np. płynem WD40.

Zdjęcie przedniego panela będzie wymagało trochę wysiłku. Plastikowe kołki trzymające panel przy metalowej konstrukcji niezwykle trudno wyczepić. Do tego celu najlepiej użyć kombinerek. Tym samym odkrywamy, że szary wentylator łopatkowy z przodu obudowy de facto wentylatorem nie jest. Otóż nie jest w żaden sposób podłączony do źródła zasilania – obraca się z uwagi na przepływ powietrza wywoływany przez drugi cooler.

Podczas montażu natknęliśmy się na dość ciekawą wadę techniczną obudowy. Tylny panel jest… krzywy. Po zamontowaniu sprzętu w obudowie mieliśmy nie lada trudności z przykręceniem śledzia karty graficznej. W końcu daliśmy sobie z tym spokój – kartę graficzną zostawiliśmy nieprzykręconą. Jeszcze gorzej było z kartą dźwiękową SB Audigy. Dokręcanie śledzia powodowało wyskakiwanie karty z gniazda PCI, zaś niedokręcenie – wyskakiwanie z gniazda PCI przy każdorazowym podłączeniu kabla. Zabawne? Dla nas nie bardzo, choćby ze względu na fakt, że to nie pierwsze takie doświadczenie z produktami firmy AeroCool. W modelu AeroEngine 2T również wykryliśmy taką wadę. Trudno ocenić, czy to przypadłość wszystkich modeli, czy konkretnej serii, ale pod tym względem testowany poprzednio Antec Three Hundred wydaje się być znacznie pewniejszym rozwiązaniem.

Strony: 1 - 2 - 3 - 4 -