Bo procesor był za gorący - test coolerów! cz. 2

Autor: Maciej Niepiekło 2008-05-03 02:57

Wprowadzenie

Nareszcie, po długich oczekiwaniach, za oknami zagościła pogoda iście wiosenna. Ptaszki śpiewają, wszystko kwitnie a trawa jest zielona. Aż szkoda gnić przed monitorem w taki dzień, warto wyjść z dziewczyną do parku na spacer, czy z kolegami do jakiejś pijalki na browarek/soczek. No ale niestety nie wszystkich taka pogoda przekonuje. Są i tacy, którzy myślą tylko o tym aby wbić kolejne „lewele” w „Tibii” czy „WoWie”, albo o tym, żeby kosić „hedy” zza rogu, jedząc czereśnie. Ale są też i tacy, którzy mimo tak pięknej pogody będą się ciągle uczyć, bo przecież rok szkolny jeszcze się nie skończył. Takie osobniki z kolei wykorzystują komputer w celach głównie naukowych, więc jakby nie było, gniją przed monitorem. Sami więc widzicie, że tak czy owak „procki” pracują i się grzeją, a warunki coraz mniej sprzyjające. Dlaczego? Ano dlatego, że ze wzrostem temperatury na zewnątrz, temperatura w pomieszczeniach również się podniesie (chyba, że ktoś ma klimatyzator), a to jakby nie było na procesorze również się nieco odbije. I aby zapobiec nadmiernemu nagrzewaniu się naszych „cepów” powinniśmy zainwestować w jakieś konkretne chłodzenie. Dlatego więc kontynuujemy serię testów chłodzeń i mamy zaszczyt przedstawić wam kolejną jego odsłonę. Dziś przedstawimy coolery m.in. z elitarnej stajni Thermalright oraz Scythe, a także kolejne firmy OCZ i nie tylko. Wszystko to co dzisiaj ujrzycie mieliśmy możliwość przetestowania, dzięki uprzejmości firm Cooling oraz eXtremeMem.

Bo procesor był za gorący - cz. 2

Powiem szczerze, że po pierwszej części już nie mogłem doczekać się kolejnej. Korzystając z okazji, że kiedyś jeszcze miałem trochę czasu wolnego, poprosiłem naszego redaktora naczelnego, aby zadbał o to, żebym się nie nudził. Jakże mnie nie zawiódł! Miałem do przetestowania dziewięć chłodzeń w tydzień. Po przyjściu pierwszej paczki, szybko pokwitowałem odbiór kurierowi i ochoczo zabrałem się za otwieranie dość dużego pudła. W środku było sporo mniejszych i większych pudełek oraz parę „poduszek powietrznych”, żeby to wszystko nie latało w transporcie. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zupełnie inny design opakowań Thermalright’a od pozostałych, ale o tym dalej. Szybko zmontowałem platformę testową na stoliku, osadziłem na C2D E6300 pierwsze chłodzenie i zacząłem testy, urozmaicając sobie czas wygrzewania procesora ćwiczeniami na padzie w takt metronomu, bądź przeglądając kolejny numer „Top Drummera”, delektując się grą elitarnej kapeli Dream Theater, z M. Portnoy’em na perkusji. Na pierwszy ogień „poszedł” Arctic Cooling Freezer 7 Pro z racji, iż był wyposażony w zatrzaski montażowe oraz podstawka jest fabrycznie posmarowana pastą. Patrząc prawdzie w oczy, po prostu nie chciało mi się jeszcze paprać pastą i bawić w przykręcanie śrubek.

Strony: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 -