Creative Zen Aurvana – ciągle nie wygrzane?

Autor: Michał Gołębiowski 2007-12-14 16:18

Wprowadzenie

Słuchać muzyki można nie tylko w domu poprzez zestaw HiFi czy duże nauszne słuchawki, nie tylko w samochodzie podróżując z rodziną do wybranego celu dzięki wysokiej klasy nagłośnienia. Można to robić po prostu na ulicy. Nie idąc z radiem na ramieniu, tylko używając słuchawek dousznych z przenośnym odtwarzaczem. Na rynku jest wiele zamienników do standardowych zestawów, my przyglądnęliśmy się tym, które znajdują się na półce z produktami najwyższej klasy – słuchawek dokanałowych In-Ear Monitor.

In-Ear Monitor – z czym to się je?
W skrócie IEM, nazywane jako „sceniczne monitory dźwięku”, są w założeniu projektowane dla osób, które wymagają dźwięku najwyższej jakości, często podobnych do tych jakie występują w „sterylnych” warunkach. Można tak określić albo głośniki – np. występujące w studiach nagraniowych gdzie „wspomagają” m. in. mastering, lub słuchawki używane przez muzyków i wokalistów np. na estradzie czyli bez względu na otoczenie. Jako słuchawki występują w dwóch wersjach: uniwersalnych – jak np. dzisiaj prezentowane Creative Zen Aurvana – lub w wersjach na zamówienie, pod konkretne ucho klienta, np. takich firm jak Westone.

Zen Aurvana, podobnie jak inne profesjonalne urządzenia tego typu, wkładane są bezpośrednio, głęboko w małżowinę, separując zewnętrze dźwięki, dzięki uszczelnieniu kanału słuchowego i „pchając” dźwięk od razu na błonę bębenkową.

Uszczelniać kanał słuchowy można w dwojaki, pojęty ogólnie, sposób. Pierwszy, to ten „na zamówienie”. Ucho potencjalnego słuchacza zostaje możliwie odwzorowane, a do tego idealnie dopasowując słuchawkę, można wypełnić każdą szczelinę. Drugi, prostszy i bardziej uniwersalny, polega na uniwersalnym zastosowaniu silikonowych poduszeczek, które w momencie wetknięcia do ucha dopasowują się do jego kształtu. Strony: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 -